Betlejem - magia Bożego Narodzenia

Od zawsze marzą mi się dalekie podróże do źródeł historii. W ten świąteczny czas zabieram Was tam, gdzie wszystko się zaczęło - do Betlejem. I choć od mojej rodzinnej podróży do Betlejem mija właśnie rok, to jednak nadal jest ona dla mnie symboliczna i wciąż żywa.

Boże Narodzenie w Palestynie ... przymykam oczy na kolejki turystów, nawet na to, że to może nie to wzgórze i może to nie była nawet stajenka, że to wszystko to taka umowna sprawa. A nawet jeśli, to co z tego ? Magia tu jest! 

Magia niewinności, nadziei, dobroci. Magia otwartego serca, równości, miłości i tolerancji. Mamy to jeszcze w sobie? Czy pamiętamy o tym pierwotnym i najszczerszym przesłaniu Bożego Narodzenia?

Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem wesoła nowina

Że Panna czysta, że Panna czysta porodziła Syna

Chrystus się rodzi, nas oswobodzi

Anieli grają, Króle witają, Pasterze śpiewają, Bydlęta klękają

Cuda, cuda ogłaszają

.....

.....

Betlejem leży zaledwie kilka kilometrów od Jerozolimy, dosłownie widać je na horyzoncie, kiedy stoi się przy staromiejskiej Bramie Jaffa - pisałam o Jerozolimie w poście Jerozolima - święte miasto, więc możecie dokładnie sprawdzić sami :). Oprócz białych i kremowych zabudowań w oddali widać też mur ciągnący się przez okoliczne wzgórza - mur oddzielający Palestynę od Izraela, ludzi od ludzi, religie od religii. Pamiętam jak dzisiaj; ten podzielony murem widok był najokropniejszą rzeczą, jaką widziałam podczas pobytu w Izraelu. Moje skojarzenie? Podziały, wrogość, wykluczenie ... I to, że ten mur otacza właśnie Betlejem - miasto narodzenia Jezusa, miejsce skąd wyszła Dobra Nowina i Nadzieja - jest tym bardziej symboliczne i zmusza do refleksji nad tym, gdzie zmierzamy i czego dotąd się nauczyliśmy jako ludzie.

.....

.....

Oto Betlejem ... malutkie, niepozorne miasteczko, leży na wysokości 700 m. n.p.m., w Palestynie, na Pustyni Judzkiej. O tym biblijnym miejscu - tak ono istnieje naprawdę, a nie tylko w przypowieściach :) -  przeczytacie w poście Morze martwe, Masada i Qumran - Ziemia Święta. Pierwsze wzmianki o Betlejem - Bet Lechem z hebrajskiego - Dom Chleba, a z arabskiego Bajt Lahm - Dom Mięsa - pochodzą sprzed tysiąca lat przed naszą erą. Zaskoczeni? Ja byłam. Bo jednak coś tak skromnego odnalazło niezwykłą moc przetrwania. Jak dobrze policzyć, to będzie już ponad trzy tysiące lat :). Zdobywane przez Persów, Arabów, Krzyżowców, Samarytan, targane konfliktami politycznymi i religijnymi, a nawet - o ironio! - kłótniami między kościołami chrześcijańskimi. Miasto-ofiara terroryzmu i wojen. Miasto-symbol, które trwa kruche i silne jednocześnie, piękne i brzydkie w tym samym kadrze. Magiczne i do bólu rzeczywiste - Betlejem.

.....

Bazylika Narodzenia Pańskiego & Grota Narodzenia

.....

.....

Aby dotrzeć do Betlejem z Jerozolimy wystarczy dojechać miejskim autobusem. Cała podróż zajmuje 45 minut, z uwzględnieniem korków, ale odległość to zaledwie parę kilometrów. Jadąc, mijamy kilka patroli izraelskiej policji, a przy wyjeździe z Autonomii Palestyńskiej mamy regularną kontrolę paszportową. Każdy Palestyńczyk, chrześcijanin czy muzułmanin, musi wytłumaczyć powód wyjazdu poza mur otaczający miasto. Zwiedzając Betlejem czuliśmy się bardzo bezpiecznie, a jak zwykle :) wszędzie chodziliśmy pieszo. Po przyjeździe na miejsce udaliśmy się spacerem do naszego hotelu. W tym celu musieliśmy przejść przez całe Stare Miasto i bazar. Mieliśmy ze sobą dzieci i ... walizki. I uwierzcie mi, nikt, absolutnie nikt nas nie zaczepiał, nie wyzywał i nie hejtował. Słyszałam wiele różnych nieciekawych opowieści, pewnie niektóre z nich są wymyślone :), ale nam nie przydażył się żaden niemiły incydent podczas pobytu w Betlejem. Warto zaznaczyć, że po starówce spacerowaliśmy także po zmroku i jadaliśmy w tradycyjnych palestyńskich knajpkach. Jednym zdaniem, jak to zwykle bywa, strach ma zdecydowanie zbyt wielkie oczy, by mogły nas czasem nie kłamać :)!

.....

.....

Zostawiliśmy nasze bagaże w przepięknym, a cofam - fantastycznym! hotelu umiejscowionym w kompleksie zabytkowych budynków betlejemskiej starówki (jedyny obiekt w jakim byłam, który na Booking.com miał 10 punktów!). Hosh Al-Syrian Guesthouse znajduje się zaledwie minutę od najważniejszego miejsca Betlejem, ważnego ośrodka kultu dla chrześcijan i centrum pielgrzymek od stuleci - Bazyliki Narodzenia Pańskiego. Pierwsze kroki, zaraz po zameldowaniu w hotelu, kierujemy właśnie w tę stronę. Bazylika stoi przy obszernym placu Navity Square, vis a vis słynnego meczetu. Panuje tu klimat trochę jak na krakowskim Rynku: przed bazyliką stoi stajenka i ogromna choinka, po drugiej stronie muzułmański meczet, a po bokach placu mamy restauracje, kafejki i sklepy z pamiątkami. Nasza wizyta przypada cztery dni po Bożym Narodzeniu, więc dookoła ani w samej bazylice nie ma wielu turystów. Bazylika Narodzenia, która obecnie jest pod opieką mnichów greckich i ormiańskich, została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

.....

.....

Do skromnego wnętrza wchodzimy przez malutki "wyłom" w murze właściwie bez kolejki, możemy nawet spokojnie zrobić kilka zdjęć, co zwykle jest bardzo trudną sprawą z powodu ściągających tu tłumów pielgrzymów z całego świata. Wnętrze bazyliki jest bardzo proste, surowe. Na ścianach znajdują się skromne freski, a na podłogach można podziwiać fragmenty oryginalnych starożytnych mozaik z IV wieku. Kościół jest mały i naprawę bardzo skromny. Znajduje się w nim wejście do Groty Narodzenia, a w niej mieści się Kaplica Żłóbka - oficjalnie własność zakonu franciszkanów. Kościół został zbudowany nad Grotą Narodzenia, na pamiątkę miejsca, w którym wedle podań narodził się Jezus. Chrześcijanie wierzą, że w centralnej niszy Groty Narodzenia stał niegdyś żłóbek. Od 1717 roku miejsce to ozdabia srebrna gwiazda z napisem Hic de Virgine Maria Jesus Christus natus est. Przy wejściu do podziemnej Kaplicy Narodzenia robi się kolejka. Pielgrzymi, jeden po drugim, klękają i całują gwiazdę, oddając hołd nowo narodzonemu dzieciątku. Przez wiele stuleci bazylika i kaplica były przedmiotami sporów między kościołami katolickim, greckim i ormiańskim. Dopiero w 1853 roku na mocy tzw. firmanu tureckiego usankcjonowano daty i godziny kultu na terenie bazyliki i Groty Narodzenia, wprowadzając obowiązujący do dzisiaj Status Quo.

.....

.....

Bazylika jest odwiedzana przez mieszkających na terenie Autonomii Palestyńskiej muzułmanów i chrześcijan. Ponieważ, co pewnie wielu z Was zaskoczy, Jezus jest uznawany za jednego z najważniejszych proroków muzułmańskich, z kolei w Betlejem mieszka także wielu Arabów wyznających chrześcijaństwo. Prace archeologiczne potwierdziły, że Grota Narodzenia to kompleks pięciu grot, które na długo przed erą nowożytną były używane jako schronienie, a po śmierci Jezusa także jako grobowce dla pierwszych chrześcijan.
W czasach nowożytnych wokół bazyliki powstały klasztory trzech największych wspólnot zakonnych, które w różnych okresach opiekowały się jednym z najważniejszych sanktuariów chrześcijańskich. Od południowej strony przylega do bazyliki klasztor grecki, od południowego zachodu klasztor ormiański, od północy konwent franciszkanów z Kościołem św. Katarzyny Aleksandryjskiej i domem pielgrzyma Casa Nova. Podobnie jak w Jerozolimie, tak i w Betlejem, budowę pierwszej bazyliki i innych miejsc kultu w Ziemi Świętej zawdzięczamy św. Helenie, matce cesarza Konstantyna Wielkiego, która w IV wieku z pomocą uczonych odnalazła wszystkie ważne miejsca wspomniane w Ewangeliach i na każdym z nich postawiła upamiętniające kaplice.

.....

Grota Mleczna - schronienie przed Herodem

.....

.....

Kilka kroków od Bazyliki Narodzenia Pańskiego znajduje się kolejne niezwykłe miejsce - Grota Mleczna, gdzie wedle tradycji Święta Rodzina ukryła się przed oprawcami Heroda. Jak pamiętacie, Herod postanowił zabić wszystkich małych chłopców, którzy mogli być zagrożeniem dla jego władzy w Judei. Przypowieść głosi, że z Groty Mlecznej młodzi rodzice przygotowywali się do ucieczki do Egiptu. Podczas karmienia małego Jezusa kilka kropli mleka Matki Boskiej spadło na podłogę i stąd wzięła się nazwa groty. I rzeczywiście, grota ma piękny biały kolor, ale zawdzięcza go naturalnemu kamieniowi o nazwie tuf. Przez wiele stuleci pielgrzymi wybierali tuf, proszkowali go i przywozili do Europy jako relikwię. Dlatego dzisiaj określenie pierwotnego, naturalnego kształtu groty jest niemożliwe i dlatego też jest ona uważana za półnaturalną i półsztuczną równocześnie.

.....

.....

Na zwiedzanie Groty Mlecznej zarezerwujcie sobie około półtorej godziny. Nam się poszczęściło, bo jak już wspominałam, na miejscu nie było wielu turystów, więc nie czekaliśmy w tłumie, żeby wejść do środka. Chyba dzięki temu, uniknęliśmy też komentarzy: "ile jeszcze?", "mamoooo!", czy "nogi mnie bolą". Wręcz przeciwnie, dzieciaki były bardzo ciekawe i wręcz zauroczone zwiedzanymi przez nas miejscami.  A Grota Mleczna to był naprawdę szał :). Dlaczego? Ponieważ tworzą ją liczne korytarze, sale i kaplice. Dzięki temu wygląda trochę jak tajemnicze miejsce wprost stworzone do odkrycia przez żądnego przygód dziesięciolatka :). Idealny sposób na rodzinne zwiedzanie z dreszczykiem. Pewnie dlatego, podróżowanie z dziećmi nigdy nie stanowiło dla mnie problemu. To proste jeśli plan podróży będzie napisany także pod dzieci, albo chociaż jeśli pozwolimy dzieciakom badać, odkrywać i smakować. A ciekawa opowieść w tle też swoje zrobi :).

.....

.....

Jedna z ciekawostek związanych z Grotą Mleczną mówi, że jest to miejsce pochówku pierwszych chrześcijańskich męczenników - czyli dzieci zabitych przez Heroda. Wspomnienie Świętych Młodziaków Męczenników kościół katolicki obchodzi 28 grudnia, właśnie na pamiątkę tych tragicznych wydarzeń. Inna legenda łączy to miejsce z kultem macierzyństwa. Udają się tu z pielgrzymką nie tylko chrześcijanki, ale także muzułmanki. Proszą o dar płodności oraz pokarm dla swoich nowo narodzonych dzieci. Dla wszystkich kobiet z okolicy, bez względu na wyznanie, jest to miejsce ważne, poświęcone kobiecej energii. Liczne dowody cudów uzyskanych dzięki wstawiennictwu Matki Jezusa są gromadzone w Grocie Mlecznej jako świadectwa dokonanych uzdrowień.

.....

.....

Niedawno Grotę Mleczną połączono z nowo wybudowaną kaplicą poświęconą Matce Boskiej i dzięki temu uzyskano także dostęp do budynku klasztoru Zgromadzenia Sióstr Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu. Warto zaznaczyć, że Betlejem jest wbrew pozorom bardzo polskie :). Pewnie dlatego, że jest tu malutki sklep Biedronka :), a na poważnie - Betlejem odwiedza wielu polskich pielgrzymów, poza tym miasto uhonorował podczas swoich pielgrzymek Jan Paweł II. W witrynach sklepów znajdziecie plakaty z polskimi napisami, a każdy sprzedawca chętnie odpowie Wam: "dzień dobry" :). Poza tym w Grocie Mlecznej znajdują się dwa polskie akcenty: kopia figury Matki Bożej z podhalańskiego Ludźmierza oraz tzw. Tryptyk Jerozolimski, wykonany przez polskiego złotnika Mariusza Drapikowskiego. 

.....

Palestyna - make hummus not walls

.....

.....

Tereny obecnej Palestyny były zamieszkane przez ludzi już dziewięć tysięcy lat p.n.e. Najpierw przez Kananejczyków (biblijny Kanaan), a następnie około dwa i pół tysiąca lat p.n.e. przez Filistynów, którzy to nadali nazwę tej krainie - pozostała ona do dzisiaj w języku arabskim jako Filastin (Palestyna). W XIII wieku p.n.e. na tereny Filistynów zaczęli przybywać pierwsi Hebrajczycy i w kilka stuleci później utworzyli oni pierwsze królestwo żydowskie, które z czasem rozpadło się na Izrael i Judę. Uff, taka to historia w pigułce :). Ale to jeszcze nie koniec pokrętnych losów Palestyny, zobaczcie co było dalej! W VI wieku p.n.e. Palestyna została podbita dwa razy: raz przez Babilończyków, a następnie przez Persów. Jakby tego było mało, w IV wieku p.n.e. władzę przejmuje słynny Aleksander Wielki, a po nim dynastia Ptolemeuszów. W roku 63 p.n.e. przybywają Rzymianie, a niedługo potem narodziny Jezusa w Betlejem właśnie, zmienią na zawsze dzieje świata.  Po dwóch powstaniach żydowskich w latach 60-tych I wieku i 20-tych II wieku Żydzi zostają wypędzeni z Palestyny, która w kolejnych wiekach staje się terytorium Cesarstwa Wschodniego. Ten stan rzeczy trwa aż do VII wieku, kiedy to Palestynę podbijają Arabowie. W latach 1099–1291 w Palestynie powstaje założone przez krzyżowców Królestwo Jerozolimskie, zdobyte finalnie przez Mameluków. W okresie 1516–1918 Palestyna wchodzi w skład imperium osmańskiego, ale nie stanowi w tym okresie jednolitej jednostki administracyjnej. 

.....

.....

Niezły miks, przyznacie sami?! Niemal wszystko, o czym uczyliśmy się w szkole na temat starożytnych dziejów wydarzyło się w okolicach malutkiego Betlejem. A zresztą i potem: średniowieczne wyprawy krzyżowe, podboje arabskie, powstanie kalifatów. Palestyna to kraina naznaczona konfliktem i może dlatego właśnie tutaj narodziła się kolejna religia wieszcząca ludziom miłość i pokój, nawet jeśli z czasem i ta piękna idea została wypaczona przez instytucje i ludzkie, stare jak świat, wady. Czasy współczesne nie przyniosły spokoju. Kiedy po II Wojnie Światowej zwrócono Żydom tereny dawnego Izraela zaczął się również schyłek państwa palestyńskiego. Jego tereny są stale i konsekwentnie przejmowane i wcielane do Izraela. Mieszkańcy Autonomii Palestyńskiej nie mają dziś ani silnej wspólnoty, ani mocnego lidera, i pomimo wybuchających co kilka lat powstań, żyją w zasadzie podporządkowani zwierzchności Izraela. W swoich dowodach osobistych wpisują: narodowość, wyznanie, obywatelstwo (np. Arab, chrześcijanin, Palestyńczyk albo Arab, muzułmanin, Palestyńczyk). Palestyńczycy nie mają paszportów, nie mogą więc swobodnie podróżować zagranicę. Jeśli chcą wyjechać mogą to zrobić ... tylko w jedną stronę i na stałe. Muszą porzucić swoje rodziny, dorobek i ziemię, mogą wyjechać, ale tylko po to, by prowadzić życie emigrantów. 

.....

.....

Oczywiście historia Palestyny, tak jak losy Betlejem, nie jest czarno-biała i kryje w sobie całą gamę szarości. Mnie poruszają jednak zawsze najbardziej indywidualne dramaty zwykłych ludzi. Wielka polityka składa na swoim ołtarzu losy przeciętnych "Kowalskich", a za drzwiami domów toczą się codzienne sprawy: miłość, dzieci, praca. Palestyna to kraina nieustannych sporów. Równocześnie wielokulturowość, wielonarodowość i wielowyznaniowość są tu codziennością, nie są niczym niezwykłym. Sąsiedzi z jednej ulicy mogą być chrześcijanami i muzułmanami. Mówią sobie codziennie "dzień dobry", ich dzieci może bawią się razem na podwórku. Ale otoczeni prawdziwym murem są więźniami w swoim własnym domu, w mieście, w ojczyźnie. Może niedługo ich Autonomia przestanie istnieć, zostanie wchłonięta przez inne państwo i może za kolejne kilkadziesiąt lat historia ponownie wywróci wszystko do góry nogami. Ale czy w tym rejonie świata to będzie coś innego niż dotychczas, niż przez ostatnie tysiące lat? 

.....

.....

Póki co, przyjeżdżamy do Betlejem w Ziemi Świętej, podobnie jak miliony ludzi przez ostatnie stulecia, by dotknąć cudownych, ważnych dla nas miejsc. Ja chciałam także lepiej rozumieć, oczami wyobraźni i empatii. Kiedy weszliśmy do jednego ze sklepików przy Navity Square, zobaczyliśmy niezwykłe magnesy na lodówkę. Te niby banalne pamiątki z podróży wzruszyły mnie i sprowokowały do zadania sobie paru pytań więcej :). Pewnie też sprowokowały nieco melancholijny ton tego wyjazdowego wspomnienia... Dlatego zamiast budować ściany między ludźmi, zróbmy hummus i usiądźmy razem do stołu. Porozmawiajmy, poznajmy się lepiej. Pokonajmy hejt miłością, strach empatią, a wykluczenie - otwarciem drzwi dla gości. Czyż nie takie jest najważniejsze przesłanie chrześcijaństwa, by kochać bliźniego jak siebie samego? Czyż nie na tym polega Dobra Nowina i magia Bożego Narodzenia? Dla mnie właśnie na tym :).    

.....

.....

Palestyna skrywa dużo tajemnic, wiele z nich pozostaje jeszcze nieodkrytych. To, co dziś wiemy o historii i tradycjach jest zbiorem faktów, legend i domysłów. Tak wiele jest jeszcze do odkrycia i do nauczenia się. Zawsze, kiedy już mamy wrażenie, że wszystko wiemy, los daje nam pstryczka w nos i ktoś dokonuje odkrycia, które burzy nasz porządek świata. Tu w Ziemi Świętej można się o tym doskonale przekonać. Miejsce, które było, jest i będzie. Miejsce wciąż do odkrycia, do zbadania - podróż do korzeni. Możecie tu kroczyć ścieżkami dawnych proroków, znikających miast, wciąż na nowo odradzającej się nadziei, upadków cywilizacji, siły przetrwania narodów, burz i powstań. Możecie tu odczarować przeszłość i zaczarować przyszłość.

.....

.....

W Betlejem spotkała nas wyłącznie życzliwość i otwarte serca. Dlatego ten tekst nie jest ani zwykłym sloganem reklamującym kolejną wycieczkę, ani zestawieniem suchych faktów do odhaczenia na liście Do zwiedzenia. To jest bardzo prywatny zapis podróży do świętych miejsc nie tylko na mapie, ale także w głębi siebie - w sercu. Mosty buduje się dłużej niż mury i pewnie ich konstrukcja jest bardziej skomplikowana, ale daje szeroką perspektywę. Za to mury nie łączą, tylko dzielą, zabierają przestrzeń i ograniczają. Chcę, by moje podróże były zawsze metaforycznymi mostami, zbudowanymi na filarach zrozumienia, szacunku i empatii. Kiedy Wam o nich opowiadam, to robię to po to, żebyście Wy także budowali mosty i zrobili wyłom w murze uprzedzeń :).

.....

.....

By accepting you will be accessing a service provided by a third-party external to https://followmyflow.com.pl/