Bad moms, good moms 2

Bad moms or good moms? Złe czy dobre mamy? Jakie jesteśmy? No wiecie: nakazy, zakazy, place zabaw, zakaz placów zabaw, zamknięte lasy, otwarte lasy, szkoła, brak szkoły, homeoffice, homeschool, home, home, home….no i oczywiście wszyscy na kupie - to znaczy razem, chociaż niekiedy to oznacza co oznacza - siedzimy. No to jest wyzwanie dla każdej mamy (dla taty oczywiście również, ale dzisiaj piszemy o mamach:)). I każdy dzień mamy teraz jak skondensowany miesiąc w jednej pigułce. 

.....

Przewodniczka

.....

Wiecie o co chodzi? To tak jakby miesiąc czasu zamknąć w jednym dniu, wszystko jest tak bardzo skoncentrowane, zagęszczone (jak nasze włosy, które urosły conajmniej parę centymetrów z braku wizyt u fryzjera i po tak długim okresie bez farbowania wywołały szok i niedowierzanie: „To ja mam siwe włosy??? Ech, nieeeeeeee, to od słońca wyjaśniały:) - uśmiecham się. Mamoooo, tu masz siwy włos!!!". Wow, od razu siwy, jaki siwy? W życiu moje dziecko siwego włosa nie widziało, daltonista czy co? Przecież to jasny platynowy blond! A zresztą przecież jestem doskonałą Fryzjerką!

.....

.....

Poranek. Słuchajcie, jak już kilka razy Wam opowiadałam na łamach bloga, wstaję sobie cichutko rano, żeby pobyć w samotności i napić się tudzież w tej samej samotności porannej kawy. Właśnie to robię:) Tylko ciekawa jestem ile będzie trwała ta błoga chwila;). Tak więc zaczynając od początku dnia, przedstawiam Wam standardowy dzień (uwaga: standardowy w znaczeniu kobiety-matki czytaj jako superbohaterski)!

.....

.....

Kawa zrobiona, czytam sobie co tam na Onecie piszą, bo z reguły nie mam czasu wieczorem na obejrzenie czegokolwiek. Od pewnego czasu przychodzi do nas dziki kot. Nooo, nieeeeee, proszę bez śmiechów-chichów, żaden lew…. Takie czwarte dziecko, chociaż to bardziej mojego męża, nie moje;) ciiiiii…. Ale to czwarte dziecko to takie wychowane, powiem Wam, jest. Przychodzi sobie rano, cichutko i stoi przed drzwiami na taras. I tak sobie stoi i cierpliwie czeka aż mu przyniosę miskę z karmą. Nie przychodzi się łasić, odbiega na 2 metry gdy podchodzę. No po prostu takie bardzo dobrze wychowane, pełne respektu Dziecko!

Och, gdyby wszystko było takie proste, takie ciche, takie przyjemne…

Wiecie co? Gdyby tak było, to po prostu byłoby NUUUDNNNOOOO!!!!!

A tak nasze dzieci pozwalają nam się spełniać we wszystkich zawodach świata ;).

.....

.....

Kim my, Mamy, jesteśmy codziennie? Oto przegląd zawodów motherskich (czytaj: maderskich nie morderskich)!

.....

Fryzjerka

.....

No tutaj, to chyba nic nie muszę pisać, sami/same zobaczcie:) Co, co? Co się nie da??? No, nie mówcie… jakie tam „Ja nie potrafię". Potrafię, potrafię, trzeba tylko popraktykować: dwa, trzy razy na mężu i urodzona fryzjerka w Was się obudzi! A że tam mąż… niezadowolony? Oj tam, oj tam. Powiesz mu: „Ale Kochanie, przecież ja tak z miłości… chcę cię obciąć, żebyś znowu wyglądał przystojnie, jak Pierce Brosnan….." A już po obcięciu: „Nooooo, doskonale też się prezentujesz bez włosów, jak Bruce Willis albo Jason Statham….". Tak więc po praktykach w Domowym Trendy, będziesz doskonałą Matką-Fryzjerką.

.....

.....

Nauczycielka

.....

Oj tutaj, to Szacunnn przez duże S czy SZ, dla naszych nauczycielek / nauczycieli. Pamiętacie Dzień Świra z Kondratem? A więc parafrazując:

„-Może powtórzymy części mowy? (PS. Akurat były na tapecie).

-Nie, no co ty mamooooo… Mamoooo, przecież wiem…

-No to- liczymy - co to jest za część mowy?

-Noooo, noooo, nooo…

-No co no? Wiem, czy nie wiem?

-No co ty mamo! Nie wiesz?"

WRRRRRRR, Boże mój Boże, czemuś mnie opuścił?! Przecież zwariuję. Oj, myślę, że wszystkie my-Mamy - mamy teraz identycznie. Jesteśmy nauczycielkami, nie powiem, żeby to było powołanie, no chyba że jak do wojska - przymusowe!

Przymusowe, nie przymusowe, ale dyscyplina i ordnung musi być! Żadne tu „pitu-pitu", trzeba być przygotowanym do odpowiedzi na każde pytanie! A dziecko potrafi zastrzelić nas pytaniem, oj potrafi. W ten sposób stałyśmy się nauczycielkami angielskiego, polskiego, niemieckiego, historii, matematyki, biologii …. itd itd + wychowania fizycznego (nie mylić z wychowaniem w utrzymywaniu higieny osobistej - choć to szkolenie jest w obecnych czasach również obowiązkowe).

.....

.....

Policjantka

.....

Kto posiada więcej niż jedno dziecko, można powiedzieć, że ukończył prestiżową Szkołę Wyższą w Szczytnie. A w zasadzie to od razu jej dwa kierunki: bezpieczeństwo wewnętrzne i kryminologię - czyli rekonstrukcję zdarzeń na podstawie poszlak;).

-Mamooooo! Ałłłłaaaaa! Mamooooo! - i widzę, że już zaczynają się zaczepki, nie tylko słowne. Wkraczamy do akcji.

Szantaż:

„ - Jak mi nie pożyczysz tej bluzki, to powiem mamie co oglądasz na telefonie!". Czerwona lampka zapala mi się w głowie: co moje dziecko ogląda na telefonie?????

„ - Maamaaa - to już najmłodszy - Daj mi tablet. Jak mi dasz to będę grzeczny!" - no co za perfidia małego 5-letniego człowieczka! No i powiedzcie same, która z Was nie da, kiedy siedzimy na homeoffice, w tle telekonferencja z zagranicznym klientem, a tu wrzaski na całe gardło. I co? I nico, i moją szkołę policyjną szlag trafia;)

Ciąg dalszy, czyli jak szantaż przeradza się w przekupstwo:

Najmłodszy:

„ -Dasz mi trochę coli?

-Nie. Colę pijemy tylko na wakacjach, wiesz o tym.

-Ale teraz są wakacje!

-Nie, jeszcze nie ma wakacji, przecież nigdzie nie wyjechaliśmy. - tłumaczę mojemu dziecku.

-Ale nie chodzimy do przedszkola! - No, no, myślę sobie, logiki temu nie można odmówić, byłoby to conajmniej niesprawiedliwe.

-Nie chodzimy, bo teraz jest koronawirus i przedszkole jest zamknięte." - tłumaczę spokojnie. Zaczekajcie Kochane, to nie koniec. Czytajcie poniżej.

.....

.....

Tak więc, szantaż, przekupstwo, negocjacje - to porządek dzienny, z którym my Mamy musimy sobie radzić na codzień, nie mówiąc już o pracy detektywa. Zastanawiacie się pewnie jakiego detektywa. Najmłodszy gagatek uwielbia wykradać małe rzeczy siostrom, no i może są one małe ale niekiedy dość wartościowe. I chowa sobie je w tylko jemu wiadomych miejscach, ukrywa sobie skarby tak że ciężko je znaleźć. Uwierzcie, poszukiwania pilota do bramy spełzają na niczym, więc trzeba zastosować przekupstwo:

"- Powiedz, gdzie schowałeś pilota?

- Nie, ja nie brałem.

- Na pewno nie brałeś?

- Na pewno.

- A jak ci dam trochę coli to powiesz mi gdzie jest pilot?

- Chodź, chodź mama! Ja ci pokażę, gdzie jest!"

I co moje kochane Mamuśki-Policjantki? Albo dacie łapówkę albo wozem policyjnym nie wyjedziecie z domu ;). Oczywiście wraz z upływem czasu w wychowaniu dzieci, nasze zdolności negocjatorskie, poszukiwawcze i rozjemcze (pomiędzy rodzeństwem) rosną. Dlatego każdej Mamie przyznajemy odznakę conajmniej nadkomisarza!

.....

Pielęgniarka

.....

Uderzyłeś się? Gdzie? Chodź przytulę. Plasterek? No tak, ta mała, mikroskopijna kropeczka na nodze, taaaaaaaa, to może strasznie boleć…. Daj, pocałuję i od razu przejdzie:)

.....

.....

Szefowa cateringu

.....

Czyli boska kucharka - nikt jej nie widział, ale wszyscy wierzymy w jej istnienie;)

„- Mamooo! Co na obiad?

- Nic, pierogi sobie ugotujcie.

- Pierogi???? Znowu???

- Mogę wam spaghetti zrobić z pesto.

- Ok… Niech już będzie to spaghetti…"

Jak ja dziękuję Włochom za pesto!!!!! Co prawda moje Kochane, czasy się trochę pozmieniały i rola mamy - najlepszej kucharki na świecie odeszła do lamusa. Oto moja mama:

„- Co zrobiłaś dzieciom na obiad?

- Spaghetti.

- Nie możesz ugotować czegoś normalnego? Znowu spaghetti?

- Lubią spaghetti.

- Bo niczego innego nie znają!"

Oj, bez przesady, nie znają. No co, no co? Że niby co? Gotować nie potrafię? Potrafię, potrafię, jak ja już coś zrobię…. Na przykład zadzwonię do mojej przyjaciółki, czyli pokrótce - cioci Moniki (ciiiiii…. nikomu nie mówcie - szefowej firmy cateringowej):

„- Moniaaaaaaaa….. Cześć kochana:)

- No hej, co tam u was słychać?

- Ano po staremu.

- Aaaaaaaaaaaaaa… Po staremuuuuuuu….. To co potrzebujesz?

- Wiesz, potrzebuję: 30 pierogów z mięsem, 50 ruskich, 30 tych dobrych z oscypkiem, tych co ostatnio brałam, i weź mi przywieź jeszcze z truskawkami, to dzieci zamiast deseru będą miały;)".

.....

.....

Likwidatorka brudu z wszelakich powierzchni domowych

.....

Nie! Absolutnie! Żadna sprzątaczka!!!!!! Wybaczcie, ale matka to nie sprzątaczka, my dbamy tylko o feng shui w domu! No popatrzcie jak się cieszę, że mogę zadbać o odpowiednią harmonię i przepływ dobrej energii, a że naczynia cudownym trafem stają się nagle czyste… Magiaaaaaaaaa…..

.....

.....

Kim jeszcze jesteśmy?

  • Psychologami - nasza przenikliwość i czarodziejska moc przewidywania przyszłości jest niezbędna, trzeba się nieźle nagłowić jak przebrnąć przez następujące zaczepki:

- Jak skończę 15 lat, to zrobię sobie drugą dziurkę w uchu.

-To sobie zrób.

W głowie mojego dziecka: ????????????? Co ta mama opowiada????W mojej głowie: Lepiej kolczyk niż tatuaż….

.....

.....

  • Pocieszycielkami serc (a te mamy, które mają córki, wiedzą o tym doskonale).
  • Doradcami mody - czyli bankomatem.
  • Pracującymi zawodowo mamami - żeby bankomat pozostawał cały czas pełny;)
  • Szoferami naszych dzieci.
  • Organizatorkami eventów urodzinowych.
  • Największą i najlepszą przytulanką do snu.
  • Jedną osobą wykonującą pracę stu!

.....

.....

Masochizm?????  Nie sądzę….. Miłość:)

.....

Raz w życiu odkąd zostałam mamą, pojechaliśmy z moim, noooooo noooooo…. Tym takim co trochę pomaga w tym domu, czyli Mężem ;), na samotne wakacje. Samotne oznacza we dwójkę. Mam nadzieję, że nie piszę zbyt skomplikowanie i nie mieszam swoimi wstawkami myślowymi :). Tak więc wracając do samotnych wakacji, było świetnie! A więc:

  • Mogliśmy spać ile dusza zapragnie….
  • Wstawaliśmy na śniadanko, a w hotelowej restauracji nikt na nas nie patrzył jak na bandę dzikusów, krzyczącą jakieś rytualne: Mamooooo, mamooooo, mamoooo, maaaaamooooooooo, maaaaaamooooo, maaaaamoooooo… - w rytmie przytupywania nogami o posadzkę. Ufff, Pigmeje zostały w domu…

.....

.....


  •  A potem plaża: nikt nie wrzeszczy, nikt nie szuka ręcznika, stroju, czapeczki, jednego klapka. I idziemy sobie tak na plażę jak para zakochanych, bez zobowiązań życiowych, bez problemów. Tylko strój kąpielowy i uśmiech na twarzy. Nikt nie krzyczy: „Ja chcę loda!!!" (Proszę się nie śmiać i nic nie insynuować). Czy też „Mamooo, jestem głodna, pić mi się chce!". Więc sobie leżę tak na leżaczku i czytam gazetkę, i wiercę się i kręcę i kręcę i wiercę. Kurcze! Trochę tu nudno. Nie żeby nie było bosko! Broń Boże:) Jestem przecież w raju: i fizycznie (Karaiby) i mentalnie (jak Ewa - piękna, młoda, która tylko przyjemności miała doświadczać w życiu). I nadal jest mi nudnooooo!
  • Och moje beznadziejne rozmyślania - bo przecież nie wierzycie w to, co piszę, no jak można się nudzić na rajskiej wyspie? - no właśnie, tę Beznadzieję przerywa mi tubylec: „Zrobić Pani fotkę? O tu. - palcem wskazuje miejsce pod palmą - Tu będzie świetnie!". No i siadam sobie pod palmą, piękna, opalona, uśmiech hollywoodzki przywdziewam na twarz i słyszę: „A może Pani wciągnąć brzuch?". Cooooooooooooooooooooooooo? Jaki brzuch???????????????? Przecież ja nie mam żadnego brzucha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To tylko dwie maleńkie fałdki po ciąży!!!!!!!!! Jak śmie!

Jasna cholera tak bardzo tęsknię za tymi swoimi małymi Pigmejami, tymi co mi te fałdki do brzucha przykleiły. I chcę tego mojego rytualnego porannego wstawania Mamuśki, Maminki, Mamy, nie żadnej Ewy!

.....

.....

Kochane Mamy!

Jeżeli wywołałyśmy uśmiech na Waszych twarzach, to jest to najlepszą nagrodą dla nas-pisarek tego bloga:).

I życzymy Wam, żeby ten uśmiech nigdy, przenigdy nie schodził z Waszych twarzy! 

PS. Trochę świętego spokoju też nie zaszkodzi;)

.....

.....

By accepting you will be accessing a service provided by a third-party external to https://followmyflow.com.pl/