Machu Picchu & Cusco - Peru w 12 dni

Zwiedzimy dziś razem najbardziej tajemnicze miasto świata. Zabieram Was bowiem do Machu Picchu - siedziby królów i kapłanów na szczycie góry w peruwiańskich Andach, a potem do dawnej stolicy imperium Inków - Cusco. Machu Picchu nie można przegapić na mapie podróży i nie można go nie zobaczyć będąc w Peru. Przede wszystkim jednak należy oddać hołd geniuszowi wielkiej cywilizacji Inków, która je stworzyła.

Machu Picchu obok Wielkiego Muru Chińskiego, Petry w Jordanii, posągu Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro, piramidy Chichén Itzá w Meksyku, Koloseum w Rzymie i grobowca Taj Mahal w Indiach, należy do siedmiu współczesnych cudów świata (lista udostępniona w 2007 roku). Cóż to będzie zatem za wspaniała podróż :)!

.....

Machu Picchu Pueblo - Maquinachayoq

.....
.....
Do Peru pojechałam z moją przyjaciółką Anią z okazji jej 40 urodzin. Ania chciała spełnić swoje wielkie marzenie, jakim było zwiedzenie Machu Picchu. Mnie nie trzeba dwa razy powtarzać :). Byłam spakowana jak tylko odłożyłam telefon, hahaha. Ale tak na serio, to musiałyśmy wszystko dokładnie zaplanować, ponieważ zgodnie z zasadą, a trochę już nas znacie, podróż musiała być na naszych warunkach, w naszym tempie i musiała mieć znamiona przygody. Co jest większą przygodą niż podróżowanie po wybranym przez siebie szlaku i otwarcie się na niespodzianki i improwizacje? Ja to uwielbiam. Podróżowanie autobusami, metrem, lokalnymi samolotami, łodziami pozwala na poznawanie nowych ludzi i rozmowy z nimi: "skąd jesteście?", "Polska? A, Lech Wałęsa!". 
Tak właśnie zaczęła się nasza podróż do Peru - a jej najważniejszy przystanek to Machu Picchu!
.....
.....
Do Machu Picchu najlepiej dojechać pociągiem, a nocleg zabukować sobie w Cusco, oddalonym od Machu Picchu o około 100 km. Warto wybrać nowoczesny pociąg, by tu dojechać, ponieważ jego ściany i sufit mają specjalne przeszklenia i w zasadzie ma się wrażenie jakby jechało się kabrioletem. Widoki zapierają dech w piersiach. Trasa pociągu jest przepiękna, ponieważ niemal cały czas jedziemy doliną rzeki Urubamba, która tworzy w dolinie niepowtarzalny mikroklimat. Dawniej rzeka stanowiła źródło pożywienia dla miasta oraz naturalną barierę obronną. Urubamba otacza bowiem Machu Picchu z trzech stron, z czwartej miasto chroni szczyt Huayna Picchu. Dzięki takiemu umiejscowieniu hiszpańscy konkwistadorzy nigdy nie odkryli i nie splądrowali tej mitycznej górskiej kryjówki.
Pociąg zarezerwowałyśmy kilka miesięcy przed podróżą, przez internet. Inaczej szanse na dojechanie do Machu Picchu i zwiedzenie miasta są praktycznie bliskie zeru chyba, że ktoś wybierze trekking śladami Inków, ale nawet taką atrakcję należy zarezerwować z wyprzedzeniem. My spałyśmy w Cusco i z samego rana podjechałyśmy taksówką na pobliską stację Cusco / Poroy, skąd wyrusza pociąg linii Peru Rail do Machu Picchu Pueblo. Miejscowość ta leży u podnóża Machu Picchu i jest bazą wypadową na szczyt góry. Miasteczko znane jest też pod hiszpańską nazwą Aguas Calientes, albo Maquinachayoq w języku Indian Keczua - Miasteczko u Stóp Góry. Stąd jest już tylko "kilka" kroków do Machu Picchu. 
.....
.....
Wyjeżdżając z Cusco jesteśmy na wysokości 3323 m. n.p.m., pociąg zabiera nas do Aguas Calientes na wysokość 2040 m.n.p.m., po czym będziemy się wspinać na 2400 m. n.p.m., by zwiedzać tajemnicze miasto Inków. Przewyższenia w jakich poruszamy się tego dnia są imponujące i dlatego koniecznie, by uniknąć choroby wysokogórskiej, musimy rano w hotelu wypić zamiast kawy herbatę z liści koki. Tak, tak, dobrze widzicie :). Koka w postaci herbaty to najpowszechniejszy, a przy tym bardzo smaczny, rodzaj napoju w Peru. W rejonie Andów pije się go przez cały dzień, a na wyższych wysokościach żuje się liście koki jak u nas gumę balonową :). Po co? To najlepszy środek naturalny w walce z objawami choroby wysokogórskiej: zawrotami głowy, wymiotami, utratą przytomności. Ja piłam herbatę i żułam liście na 5000 m. n.p.m. i dzięki temu czułam się bardzo dobrze. Dlatego, opierając się na wiedzy i doświadczeniu potomków Inków, czyli Indian Keczua, napar z koki robiłyśmy sobie codziennie do termosów. Liście koki można kupić w zwykłym sklepie spożywczym w Cusco. A biorąc pod uwagę, że panuje tu bardzo suche powietrze i śluzówka nosa wysycha nam bardzo szybko, w zasadzie nie ma nawet potrzeby chodzenia do toalety, termos z herbatą z koki to dodatkowe i naturalne źródło nawilżenia i nawodnienia dla organizmu.
.....

Machu Picchu - droga tysiąca schodów na szczyt

.....
.....


Ale wracając do naszej wyprawy ... wysiadamy z pociągu na ostatniej stacji - Machu Picchu Pueblo, w miasteczku założonym w 1901 roku, podczas budowy linii kolejowej z Cusco. Nie znajdziecie tu nic ciekawego poza targiem tradycyjnych wyrobów włókienniczych: poncz, czapek i toreb. Poza tym warto pstryknąć sobie zdjęcie pod pomnikiem jednego z najwybitniejszych władców imperium Inków - Pachacuti Inca Yupanqui (1438–1471) - założyciela Machu Picchu. I to tyle :). Teraz do meritum - mamy dwie opcje, by dostać się na górę do miasta Inków: możemy za kilkanaście dolarów podjechać busem, albo przejść tę drogę po wytyczonym górskim szlaku. Tę trasę poprowadzono niemal pionowo po wzgórzu wprost pod bramę Machu Picchu. 

.....
.....
Oczywiście wybieramy tę drugą opcję, by na ile to tylko możliwe,  poczuć niekomercyjnego ducha tej wyprawy. Nie jest to oczywiste bo przecież wiadomo, że do takiego miejsca ciągną tłumy turystów. Jednak nasza decyzja o wyborze pieszej trasy na górę jest świadoma i okazuje się strzałem w dziesiątkę. Na szlaku spotykamy zaledwie kilka osób i możemy cieszyć oczy przepięknymi widokami intensywnie zielonych, zalesionych i stromych andyjskich wzgórz. Mamy czas, nie spieszymy się. Powoli dociera do nas podniosła atmosfera chwili i udziela nam się magia jednego z najpiękniejszych, najbardziej niezwykłych miejsc na Ziemi. No i robi się gorąco, dosłownie i w przenośni :). Wyjeżdżałyśmy z Cusco ubrane w puchówki i długie spodnie, a już w połowie szlaku na Machu Picchu zmieniamy stroje na krótkie spodenki i koszulki bez rękawów. Ach, Andy na 2200 m. n.p.m. - same niespodzianki :)
.....
.....

Machu Picchu - tajemnicze miasto Inków

.....
Po ponad dwóch godzinach spokojnej wędrówki trasą zbliżoną do tej, którą pierwotnie musiano dostarczać do miasta zapasy jedzeniadocieramy do bram Machu Picchu. Przy wejściu nie ma kolejki - wszystkie busy już dawno odprawiły pasażerów :) - pokazujemy nasze bilety i przechodzimy wąskim przejściem przyklejonym do zbocza góry, po czym wychodzimy na otwartą, zieloną, olbrzymią przestrzeń. Oto przed nami rozciąga się w całej okazałości jeden z siedmiu cudów świata - Machu Picchu. Wrażenia? Brak słów! 
To, co ukazuje sie naszym oczom po prostu poraża nas swym ogromem, pięknem, geniuszem. Do tego dochodzą jeszcze emocje; radość, duma, poczucie, że udało się nam, że jesteśmy tu, dokonałyśmy tego, same! Niemożliwe nie istnieje, nie dla nas :). Kochani, ja naprawdę dużo podróżuję i jeśli spytacie mnie, czy warto, czy to Machu Picchu jest takie wspaniałe, to powiem Wam z ręką na sercu, że jest to jedno z najpiękniejszych, najbardziej energetycznych i najbardziej tajemniczych miejsc, jakie widziałam w życiu. Pod względem ogromu i odosobnienia na szczycie góry bardzo przypomina mi izraelską twierdzę - Masadę. Jednak pod względem funkcji, unoszącej się nad nim aury tajemnicy i położenia w czułym uścisku andyjskich szczytów, żyznych dolin i życiodajnej rzeki Urubamba - nie ma sobie równych.
.....
.....
Naukowcy twierdzą, że Machu Picchu zostało założone jako siedziba królewska władcy imperium - Pachacuti Inca Yapanaqui, około 1440 roku i było zamieszkane przez kolejnych 100 lat, aż nagle zostało opuszczone w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach. Mówi się o zagrożeniu wojennym dla państwa Inków a nawet o epidemii ospy. Ja widać TAJEMNICA to motyw przewodni tego miejsca. Nie wiemy do końca, ale jeden pewny fakt jest taki, że jakakolwiek przyczyna spowodowało nagłe opuszczenie miasta przez jego mieszkańców, to została ona wygenerowana przez bezwzględnych, hiszpańskich, chrześcijańskich konkwistadorów. Niestety, w Peru to do dziś bardzo bolesna i żywa historia, która nas Europejczyków powinna nieustannie zmuszać do refleksji i pokory. Dla rdzennych mieszkańców tego regionu pamięć o wspaniałym i potężnym imperium Inków jest powodem do dumy i oznaką niebywałego patriotyzmu. Właśnie w Andach, u źródła tej wielkiej cywilizacji, da się to wyczuć ze wzmożoną siłą.
.....
.....
Kiedy przez prawie 500 lat miasto pozostawało ukryte przed oczami tubylców, najeźdźców i naukowców, krążyły o nim legendy, podobne do tej o złotym mieście Eldorado, mówiące o królewskiej siedzibie ukrytej wysoko w górach. Legenda okazała się prawdą kiedy 24 lipca 1911 roku amerykański archeolog Hiram Bingham dotarł do tajemniczego miasta wsród wysokich szczytów Andów. Bingham nazwał to miejsce Machu Picchu - jest to współczesne połączenie dwóch słów: machu, czyli stary w języku keczua i pico - szczyt z hiszpańskiego. Nazwa miasta w języku Inków brzmiała Patallaqta (Miasto Schodów), ponieważ różne poziomy Machu Picchu są połączone ze sobą siecią ponad tysiąc schodów.
.....
.....
Od momentu odkrycia Machu Picchu rozpoczął się okres intensywnych badań nad historią tego niezwykłego miejsca, snucie kolejnych hipotez o jego funkcji, roli i upadku. Niestety, nadmierna eksploatacja i regularny wywóz artefaktów znalezionych podczas wykopalisk archeologicznych do USA i Europy, pozbawił Peru dostępu do wielu cennych inkaskich przedmiotów oraz odnalezionych mumii. Rząd peruwiański dopiero niedawno porozumiał się z Amerykanami odnośnie zwrotu skarbów kultury Inków. Biorąc pod uwagę fakt, że inkaskie złoto było przez stulecia wywożone statkami do Europy, a lokalną ludność niemal całkowicie wymordowano lub zmieniono w niewolników, to taki symboliczny gest jak zwrócenie archeologicznych znalezisk do miejsca, z którego pochodzą, byłby jak najbardziej na miejscu. 
.....
.....
Pod względem organizacyjnym Machu Picchu tworzą dwie główne strefy: dolna i górna, które są połączone systemem schodów i kanałów wodnych. Niezwykle ciekawa jest położona najniżej, widoczna po prawej stronie od wejścia, dzielnica budynków mieszkalnych krytych strzechą oraz tarasów uprawnych - te zresztą otaczają całe miast szczelnym kordonem. Przyjmuje się, że dolny obszar był zamieszkany przez rzemieślników, rolników i ludzi zatrudnionych do obsługi dworu królewskiego, a także arystokracji i kapłanów. Co ciekawe, wśród Inków nie znano pojęcia niewolnictwa. Ludzie świadczyli usługi w ramach pracy, posiadali własne domy, warsztaty rzemieślnicze i pola uprawne (uprawiano kukurydzę, ziemniaki i zboża). W szczytowym okresie miasto zamieszkiwało około tysiąca osób, z czego pracownicy obsługujący dwór stanowili znaczną większość. Istnieją dowody, w postaci wyników badań kości znalezionych na wykopaliskach, że byli to ludzie, którzy przeprowadzili się tutaj z różnych części imperium - dziś moglibyśmy powiedzieć, że migrowali za pracą :).
.....
.....

Bardziej centralnie i nieco wyżej położona jest dzielnica pałacowa i religijna - hanman. To tu znajdowała się królewska siedziba, grobowce władców, a także najświętsze miejsca kultu Inków: świątynia Słońca oraz Intihuatana - tarcza wiążąca słońce - rytualny kamień służący do obserwacji pozornego ruchu Słońca po niebie, a także przedstawiający kalendarz inkaski. Miejsce to było otoczone kultem, pełniąc zarazem funkcję obserwatorium astronomicznego. Dzięki szerokiej wiedzy z zakresu astronomii kapłani pokazywali prostemu ludowi swój niezwykły "wpływ" na boską materię kosmosu: gwiazdy i planety. Przewidując terminy zaćmień i równonocy zdawali się kontrolować Słońce i dzięki temu cieszyli się wielkimi przywilejami oraz szacunkiem wiernych. Przypomnę tylko, że Słońce miało najwyższą rangę w panteonie inkaskich bóstw. Nietrudno zgadnąć jaką estymą i nietykalnością musiał się cieszyć każdy, kto potrafił tym Słońcem "zawładnąć". 

Taki oto mam wniosek z tej historii: wiedza to potęga i należy zawsze uważnie patrzeć na ręce tym, którzy zachowują ją dla swojego użytku, a resztę utrzymują w jej niedostatku. :).

.....
.....

W Machu Picchu żyły też zwierzęta, ich kości, także nieistniejących już gatunków, znaleziono podczas wykopalisk archeologicznych. My spotkałyśmy lamy, które precyzyjnie i konsekwentnie dbają o trawniki w mieście tajemnic :). Można do nich podejść, zazwyczaj zachowują się pokojowo i tolerują nas z anielską cierpliwością. Zawsze jednak trzeba pamiętać o szacunku do tych niezwykłych andyjskich zwierząt, ponieważ od czasu do czasu lubią zaznaczyć swoją niezależną osobowość :).

Nasz spacer po Machu Picchu trwał kilka godzin, dosłownie i gdyby nie narzucona nam godzina odjazdu pociągu, nikt by nas nie zapędził do wyjścia :). Kto czuje niedosyt może skusić się na trekking po ścieżkach prowadzących w okoliczne tereny. Obszar miasta jest naprawdę ogromny, a w każdym jego punkcie można znaleźć ciekawe i warte zobaczenia rzeczy. Mnie osobiście, oprócz samego miasta, zachwyciły widoki Andów rozciągających się po horyzont oraz tajemnicze granitowe głazy użyte do budowy miasta, zwłaszcza świątyń i pałacu. Wyobraźcie sobie, że wielkie bryły granitu zostały ustawione bez użycia zaprawy, a ich powierzchnie idealnie dopracowano i wymierzono, niemal jakby zostały wycięte laserem. Pomimo, że cywilizacja Inków nie posiadała ani tak precyzyjnych metod, ani tak doskonałych narzędzi, fakt ten pozostaje faktem. Nawet dzisiaj, kiedy współczesna technologia jest tak zaawansowana, tajemnicą pozostaje to, jak przygotowanie granitowych głazów w ten sposób było w ogóle możliwe?! Kochani Odkrywcy, kolejna tajemnica Machu Picchu czeka więc na rozwiązanie :).

.....
.....

Cusco - dawna stolica Inków

.....
Z Machu Picchu pociągiem wracamy do Cusco i mamy bardzo niewiele czasu, by zwiedzić je przed zachodem Słońca. Cusco jest przepiękne, klimatyczne, i warto zaznaczyć, że jego miastem partnerskim jest Kraków. Wiecie już zapewne, skąd się wzięła ta pozytywna energia między nami :). Podobnie jak w Krakowie, przy zakładaniu Cusco przez pierwszego władcę Inków Manco Capaca w XII wieku, w centrum miasta wytyczono ogromny plac, dookoła którego postawiono najważniejsze świątynie i budynki stolicy: pałac królewski oraz najokazalszą w imperium, pokrytą złotem Świątynię Słońca Coricancha, wraz z należącymi do niej kapliczkami poświęconymi kosmicznym bóstwom: Księżycowi, Wenus, Piorunowi oraz Gwiazdom. Plac zachował się do czasów współczesnych, znany jest obecnie jako Plaza de Armas. Wszystkie budowle sakralne, pałace i twierdza obronna w pobliżu stolicy zostały jednak spalone i zniszczone w XVI wieku przez Hiszpanów, którzy pomimo, że nie uznawali praw Inków do własnej ziemi i tradycji, to nie mieli oporów przed rabowaniem ich złota. Na fundamentach oryginalnych inkaskich budowli kolonizatorzy wznieśli budynki administracyjne i sakralne. A na ruinach Świątyni Słońca stoi dziś klasztor Dominikanów ...
.....
.....
Wiecie... kiedy podróżuję, staram się zawsze poznać i uszanować mieszkańców, tradycję oraz historię zwiedzanych miejsc. Nie inaczej jest z Peru, zwłaszcza z Cusco i Machu Picchu. W mojej głowie wirują obrazy, odtwarzające te miejsca sprzed 500 lat. Widzę piękny, wspaniały kraj, podziwiam jego dumnych mieszkańców, ich wybitne osiągnięcia w zakresie nauki, astronomii, inżynierii budowlanej. A potem czarna plama i krew. Bolesna prawda jest taka, że Inkowie zostali okradzeni, wymordowani, pozbawieni swojej tradycji i religii przez chrześcijańskich rycerzy pod wodzą Pizarra - bezwzględnych, chciwych i aroganckich konkwistadorów. Pod przykrywką nawracania Inków na wiarę katolicką dokonano w Peru eksterminacji narodu i jego spuścizny.
.....
.....

Idąc przez Cusco wszędzie dostrzegamy podmurówki z kamienia. To właśnie pozostałości po inkaskich budynkach. Dziś tworzą pięknie spójny charakter miasta, ale nie przestaję myśleć o tym, jak musiała wyglądać stolica imperium Inków w przedkolonialnych czasach swojego rozkwitu. Wymieniamy się z Anią uwagami na ten temat, jesteśmy wzruszone i zmęczone. Dawka energii i emocji tego dnia jest niesamowita, niemal mistyczna przy całej swojej dosłowności. Jesteśmy tu, dotykamy historii, nieraz brutalnej, nieraz pięknej. Chłoniemy wszystko, nie chcemy uronić ani chwilki. Pragniemy zapamiętać każdy detal.

.....
.....
Nie robimy zdjęć tutejszym Indianom, ponieważ szanujemy ich prośby, aby tego nie robić. W końcu jesteśmy tu gośćmi i chcemy zostawić po sobie dobre wspomnienie. Spacerujemy swobodnie po bardzo stromych uliczkach Cusco, podziwiając położenie miasta otulonego andyjskimi wzgórzami. Zaglądamy do sklepików z biżuterią, odkrywamy jej symbolikę nawiązującą do inkaskich wierzeń. Ze względu na wysokość - ponad 3300 m. n.p.m. - wchodzimy też do jednej z restauracji, żeby napić się świeżo parzonej herbaty z liści koki. Już wspominałam, że w tym rejonie, jest to absolutny must have :). Zamawiamy też pyszną zupę krem z kukurydzy - ogromna porcja wystarcza nam w zupełności jako wytrawna kolacja.
.....
.....

Pobyt w Cusco i na Machu Picchu dobiegł końca, z samego rana jedziemy dalej. Pozostaniemy jednak na fascynujących śladach Inków: udamy się bowiem do ich Świętej Doliny, popłyniemy łodzią po Jeziorze Titicaca na granicy z Boliwią, ułożymy wieżę z kamyków podziwiając panoramę Andów z tarasu na 5000 m n.p.m., zwiedzimy Kanion Colca i ruiny wielu inkaskich miast i twierdz. Ta podróż tak naprawdę dopiero się zaczyna. Śledźcie naszego bloga ponieważ to właśnie na jego łamach opowiem Wam o szczegółach tej niezwykłej autorskiej przygody, którą zaplanowałyśmy i zrealizowałyśmy we dwie. Tymczasem, jeśli ten artykuł Wam się spodobał, nie wahajcie się udostępniać go znajomym :).

.....

By accepting you will be accessing a service provided by a third-party external to https://followmyflow.com.pl/